czwartek, 5 lipca 2012



Imię:
Happy Faye.
Happy, bo rodzice cieszyli się z dziecka.
Faye, bo spodobało się mamie.
Nazwisko:
Rattler.
Trochę jak rasa psa, nieprawdaż?
Wiek:
11 lat.
Toż to dziecko jeszcze..!
Płeć:
Dziewczyna.
Podobno to płeć piękna. Zależy dla kogo.
Rasa:
Człowiek.
Ludzie to największe świnie, nie obrażając tych zwierząt.

Wygląd:
Niewysoka dziewczynka, bardzo szczupła. Pod pewnymi względami dość rozwinięta, jak na dziecko w tym wieku. Odcień jej skóry należy do bladych, oczy mają dwa kolory – zarówno jedno, jak i drugie jest w połowie szare, a w połowie barwy bladej kawy z mlekiem. Przez prawe ciągnie się blizna, ślad po pożarze. Happy jest blondynką. Włosy sięgają jej nieco poza łopatki. Zazwyczaj nosi ubrania ze skór zwierzęcych, często szytych przez samą siebie lub indianki.
Niezły dzikus, jeśli chodzi o wygląd.

Charakter:
Naprawdę nie lubi dużo mówić. Jest odważna, choć ludzi się boi. Nie toleruje dużego towarzystwa. Właściwie nie potrafi rozmawiać z innymi, separuje się od nich. Jedynie ze swoim ojcem ma dobry kontakt. I ze starą Indianką, która znalazła ją tuż po pożarze i cudem uratowała. Dość uparta, zazwyczaj osiąga dokładnie to, co chce osiągnąć. Ciężko jest przewidzieć, co może zrobić, jest zwyczajnie dzika. Często znika na całe dnie. Zdarza się, że widzi coś, co nie istnieje. W chłodniejsze poranki można zobaczyć ją, wyruszającą na poszukiwanie różnych ziół lub wymykającą się do siedziby Indian. Regularnie spala owe zioła, mrucząc tajemnicze, brzmiące złowieszczo formułki. Wierzy w wiele bóstw, choć nigdy nie wymawia na głos ich imion. Mówi jedynie 'On', 'Ona' lub 'Oni', święcie przekonana, że rozgniewałaby bogów zdradzeniem ich imion kimś, kto nie jest szamanem.
Można śmiało powiedzieć, że nie dość, że dzika, to jeszcze młoda szamanka.

Historia:
Urodziła się po drugiej stronie Kolorado ku wielkiej uciesze swoich rodziców. I wszystko zapowiadało się pięknie, cudowne życie w niewielkiej rodzinie. Ale ich dom został podpalony, miała wtedy cztery lata. Logan wyniósł niemalże spalone ciało jej matki z płonącego budynku. Przekonany, że córka również zginęła, nie szukał jej. Odnalazła ją kilka godzin później stara Indianka, która zaopiekowała się nią. A że była szamanką, to nauczyła młodą wszystkiego, co sama wiedziała, to jej zasługą jest zarówno to, że dziecko przeżyło, jak i to, jakie teraz jest. Dziewczynka traktuje ją jak matkę, której w ogóle nie pamięta. Jedynym wspomnieniem z jeszcze rodzinnego życia są płomienie trawiące jej dom.

Aż któregoś dnia, podczas przejażdżki na Scented Sun, koniu rasy Appaloosa, znalazła się bardzo blisko Ghost Town. Do tej pory nie wiadomo, kto to zrobił, ale koń został zastrzelony. Prawdopodobnie człowiek, który za tym stał, bał się Indian, a Happy na jedną z nich przecież wyglądała. Zrozpaczona stratą duchowego przyjaciela [ tak jej opiekunka nazywała zwierzęta, z którymi szamani byli bardzo zżyci ], zrozpaczona zawędrowała do miasteczka. Tam natknęła się na swojego ojca. Wciąż pamiętała swoje prawdziwe imię. Kiedy przedstawiła się, stało się jasne, że jest dzieckiem, które podobno nie żyło. Szybko nawiązała dobry kontakt z ojcem, choć nadal wymyka się do starej Indianki. A tamta nazywała ją Rising Star.
No, trochę się działo. Chyba już nikogo nie dziwi, że Happy ma takie odchyły.

Umiejętności:
Trzeba przyznać, że jazda konna nie jest dla niej problemem, choć tego nie lubi, woli przemieszczać się pieszo.
Rozpoznaje wiele gatunków ziół, potrafi robić z nich trucizny i wywary, które leczą.
Strzelanie z łuku? Żaden problem. Ale broni panicznie się boi. Tak już nauczyli ją Indianie.
I ma też niebywały talent do robienia zamętu.
Podsumowując – prawie zwykła dziewczyna, nic ciekawego zrobić nie potrafi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz